Lizbona - cudowna stolica Portugalii, o której mówią, że albo pokochasz ją od pierwszego wejrzenia, albo nie będziesz chciał do niej wrócić

Jak zwykle żeby coś zacząć musiałem zostać zainspirowany przez inne osoby. Nie wiem czy będę umiał pisać o odbytych przez nas podróżach - przez nas, ponieważ odbywamy je razem z moją piękniejszą połową - tym bardziej, że nigdy nie było  moim zamiarem pisanie o naszych “włóczęgach”.

Pamiętam jak zazdrościłem znajomym, czy też bratu kiedy wyjeżdżali w kolejną podróż do miejsc, które mi wtedy wydawały się nieosiągalne, a jednocześnie miałem przeświadczenie, że muszą być strasznie kosztowne. Nie wiem co bardziej mnie wtedy powstrzymywało przed ruszeniem w świat, obawa o koszty, czy może o bariery językowe i strach, że nie znając języka nie poradzimy sobie w podróży. Wiele razy brat mówił nam, że to są głupie obawy, że z pewnością damy sobie radę, i nie mylił się. Dziś między innymi dzięki niemu, będziemy mogli podzielić się z Wami wrażeniami z naszych wojaży - nie tylko zagranicznych, choć od tych zaczniemy.
W pierwszą podróż zapraszamy Was do Lizbony - cudownej stolicy Portugalii, o której mówią, że albo pokochasz ją od pierwszego wejrzenia, albo nie będziesz chciał do niej wrócić, ale jestem przekonany, że tych drugich przypadków jest znacznie mniej. My w 2016 roku staliśmy się prawdziwymi Lisbon Lovers i zakochaliśmy się w tym mieście wsiąkając po uszy. 

Do Lizbony trafiliśmy po raz pierwszy na przełomie stycznia i lutego 2016 roku. Wylądowaliśmy późnym popołudniem na lotnisku Humberto Delgado, które znajduje się około 7 km od centrum miasta. Nasze obawy dotyczące problemów z porozumiewaniem się okazały się wyolbrzymione, i już po wyjściu z terminala lotniska zdaliśmy sobie sprawę, że jest to przyjazne dla turystów miasto.

Pogoda jak na styczeń była niesamowita, uderzyło nas cudowne ciepło, temperatura wynosiła około 20 stopni Celsjusza i ten zapach portugalskiego powietrza... Trudno to opisać, ale to miasto ma swój specyficzny, unikalny zapach i niepowtarzalny kolor nieba.

Lizbona - widok z samolotu podczas lądowania

W hali przylotów, w punkcie informacyjnym kupiliśmy karty Lizbońskie (Lisboa Card), które pozwalają poruszać się po mieście każdą komunikacją (metrem, tramwajami, autobusami, windami, pociągami oraz niektórymi promami) bez limitu, w określonym opłaconym czasie. Karta ta uprawnia również do wstępu ze zniżką lub wręcz bezpłatnego do wielu atrakcji oferowanych przez portugalską stolicę i jest świetną opcją dla osób, które mają w zamiarze intensywne zwiedzanie miasta i jego okolic.
Zaopatrzeni w kartę ruszyliśmy do pobliskiej stacji metra, które dojeżdża tu do samego lotniska. Przesiadając się mniej więcej w połowie drogi dotarliśmy do placu Martim Monitz, skąd pieszo skierowaliśmy się do mieszkania wynajętego na jednym z popularnych portali oferujących takie usługi. Wieczór zbliżał się nieubłaganie, ale mimo zmęczenia trudami podróży, która trwała łącznie z przesiadkami ponad pięć godzin, byliśmy niezwykle ciekawi miasta, dlatego też wyruszyliśmy na zwiedzanie.
Włóczyliśmy się malowniczymi, wąskimi uliczkami oglądając wszechobecne graffiti i fasady budynków przyozdobione płytkami tworzącymi różne wzory zwane azulejos - jak później się okazało jest to jeden z symboli Portugalii. Spacerując dotarliśmy pod mury Zamku Św. Jerzego, a następnie na taras widokowy Portas do Sol i tego widoku nie da się zapomnieć, ani opisać.

To był ten moment, w którym Lizbona nas oczarowała i zdobyła nasze serca. Poruszaliśmy się dalej wzdłuż Largo Portas do Sol docierając Largo Santa Luzia do punktu widokowego Miradouro Santa Luzia. Jest to jeden z wielu punktów widokowych oferujących podobnie jak Portas do Sol panoramę malowniczej Alfamy (dzielnica Lizbony) rozciągniętej nad brzegiem żeglownego i bardzo szerokiego w tym miejscu Tagu, który kończy niedaleko swój bieg uchodząc do Oceanu.

Portas do Sol

Widok na Alfamę z Miradouro Santa Luzia

Se de Lisboa i tramwaj linii 28

Idąc dalej malowniczymi, historycznymi uliczkami dotarliśmy do Se de Lisboa wspaniałej, majestatycznej katedry wybudowanej około 1150 roku w stylu romańskim, w miejscu gdzie kiedyś stał meczet - ta część Portugalii była, podobnie jak duża część Półwyspu Iberyjskiego, pod panowaniem Maurów. Stojąc przed wejściem do katedry zauważyliśmy kolejny malowniczy obrazek, zabytkowy tramwaj linii 28 mijający właśnie front katedry. Tramwaj jest kolejnym symbolem Lizbony, a turyści często korzystają z tego środka lokomocji, gdyż pozwala on zwiedzić najważniejsze punkty na turystycznej mapie stolicy.

Nasz spacer kończymy tej nocy na jednym z bardziej znanych placów miasta – Praca do Comercio położonym nad samym brzegiem rzeki, otoczonym zabytkowymi budowlami z pomnikiem króla Józefa I po środku.

Widok na Praca do Comercio od strony Tagu

Z placu wychodzimy pod wspaniałym Łukiem Triumfalnymi kierujemy swoje kroki bodajże najbardziej reprezentacyjnym deptakiem Lizbony - Rua Augusta, który doprowadza nas do kolejnego charakterystycznego placu Rossio i sąsiadującego z nim Praca da Figueira, a stąd już tylko chwila marszu i wracamy na Martim Monitz, a następnie do naszego mieszkania.    

Fragment tekstu i zdjęcia nadesłane przez naszego czytelnika 

biuro@afashopmagazyn.com

               afashopmagazyn.com               

                 sklep: afashop.pl             

    tel: 223796480

    Warszawa